Skip to content Skip to footer

Pozycjonowanie WordPress – SEO najpopularniejszego CMS

WordPress ma solidne podstawy pod SEO, ale bez właściwej konfiguracji łatwo traci widoczność przez duplikaty i błędne indeksowanie. W praktyce wyniki zaczynają się dopiero wtedy, gdy ustawisz indeksowanie, strukturę URL oraz poprawnie wdrożysz sitemap i adresy kanoniczne. Ten poradnik pokazuje, co w WordPressie realnie działa w pozycjonowaniu, a co najczęściej szkodzi — bez mitów i bez „magicznych” trików. Skupimy się na decyzjach, które da się wdrożyć od razu: od wyboru wtyczki SEO, po kontrolę archiwów tagów, autorów i stron załączników. Zobaczysz też, jak motyw, builder i aktualizacje wpływają na techniczne SEO oraz wydajność. Czytaj dalej, jeśli chcesz mieć kontrolę nad tym, co Google indeksuje i dlaczego.

Fundamenty SEO w WordPress: co działa, a co szkodzi?

WordPress pomaga w SEO dzięki dobrym podstawom (m.in. czysty HTML i łatwa edycja treści), ale bez konfiguracji często generuje duplikaty i cienkie strony. Najczęściej problemem są archiwa autorów i tagów, paginacja oraz URL-e z parametrami, które mogą tworzyć wiele wersji tej samej treści. W efekcie realne wzrosty pojawiają się dopiero po ustawieniu indeksowania, struktury adresów i poprawnym wdrożeniu sitemap oraz canonicali. Jeśli nie kontrolujesz indeksowania archiwów (tag/autor/załączniki), ryzykujesz duplikację i spadek jakości całego indeksu witryny.

Do SEO w WordPressie najczęściej potrzebujesz wtyczki, bo bez niej trudno konsekwentnie zarządzać meta tagami, canonicalami, robots i mapą XML. Rank Math, Yoast SEO oraz All in One SEO pozwalają ustawiać tytuły i opisy, kontrolować indeksację archiwów oraz generować sitemap. Wtyczka jest też praktycznym miejscem do pilnowania poprawnych adresów kanonicznych przy wariantach URL-i (np. z parametrami UTM). Warto myśleć o tym jako o narzędziu do kontroli, a nie „automatycznym SEO”.

Motyw i builder wpływają na SEO, ponieważ decydują o semantyce HTML, szybkości, liczbie skryptów oraz stabilności układu (CLS). Lżejsze motywy (np. GeneratePress, Astra) zwykle ułatwiają spełnienie wymagań Core Web Vitals niż rozbudowane motywy z efektami i sliderami. Aktualizacje WordPress core, motywu i wtyczek mają znaczenie także dla SEO, bo poprawiają wydajność i bezpieczeństwo, a zainfekowana strona może dostać ostrzeżenia w wynikach wyszukiwania. Zmiany testuj na stagingu, aby nie zepsuć indeksowalności.

Pozycjonowanie WordPressa to proces rozłożony w czasie. Dla nowych domen pierwsze stabilne wzrosty zwykle pojawiają się po 2–4 miesiącach, a konkurencyjne frazy często wymagają 6–12 miesięcy konsekwentnej pracy. Szybciej rozwijają się serwisy z wyraźną specjalizacją (topical authority), sensownym linkowaniem i bez technicznych przeszkód w indeksowaniu. Warto też pamiętać, że „więcej treści” nie zawsze przekłada się na lepsze SEO, bo Google ocenia dopasowanie do intencji, jakość i unikalność, a nie samą objętość tekstu. W WordPressie kluczowe jest spięcie on-page (nagłówki, treść, linkowanie) z technical SEO (indeksowanie, URL-e, sitemap, schema, bezpieczeństwo).

Konfiguracja techniczna: indeksowanie, URL, mapy i canonicale

Poprawna konfiguracja techniczna w WordPressie sprowadza się do tego, aby Google indeksowało właściwe URL-e i rozumiało, która wersja strony jest kanoniczna. W praktyce zaczyna się od permalinków. Najczęściej wybiera się „Nazwa wpisu” i rezygnuje z dat w adresie, bo utrudniają późniejsze aktualizacje treści bez zmiany URL. Jeśli zmieniasz strukturę na istniejącej stronie, potrzebujesz przekierowań 301 (np. w Rank Math/Yoast lub na serwerze), inaczej możesz stracić ruch z indeksu. Ustal jedną wersję adresów (np. zawsze ze slashem) i wymuś ją przekierowaniami, aby nie tworzyć duplikatów URL-i.

Mapa strony XML powinna obejmować wartościowe typy treści, a jednocześnie pomijać thin content, taki jak tagi, archiwa autorów czy strony załączników. Rank Math i Yoast generują sitemap automatycznie, a potem zgłaszasz ją w Google Search Console i śledzisz raporty indeksowania (np. czy rośnie „Odkryto – obecnie nie zaindeksowano”). robots.txt służy do sterowania crawlami, a nie do „ukrywania” treści. W WordPressie typowo blokuje się /wp-admin/ (z wyjątkiem admin-ajax.php). Nie blokuj zasobów CSS/JS potrzebnych do renderowania, bo może to utrudnić zrozumienie strony i pogorszyć ocenę jej układu.

Duplikację z archiwów ograniczysz, zadając sobie proste pytanie: czy archiwum wnosi wartość i ma unikalny opis. Jeśli nie, ustaw noindex dla tagów i archiwów autorów, a kategorie zostaw index tylko wtedy, gdy realnie pełnią rolę stron tematycznych/ofertowych z opisem i linkowaniem. Osobnym problemem są strony załączników (attachment pages), które często tworzą puste URL-e z jednym obrazem. Najlepiej przekierować je 301 do pliku multimedialnego lub wpisu nadrzędnego (opcje w Yoast/Rank Math). W ten sposób ograniczasz thin content i zmniejszasz ryzyko kanibalizacji.

Canonical powinien wskazywać „czystą” wersję adresu, bez parametrów (np. bez ?utm_source=), dlatego warto regularnie sprawdzać w GSC komunikaty w rodzaju „Duplikat, Google wybrało inną stronę kanoniczną”. Zwróć też uwagę na canonicale przy paginacji, filtrach i wariantach URL, ponieważ błędna konfiguracja potrafi rozproszyć sygnały rankingowe między różne wersje tej samej strony. Dane strukturalne (Schema.org) możesz wdrożyć przez Rank Math lub Yoast (np. Article, BreadcrumbList), a często opłaca się doprecyzować typy takie jak LocalBusiness, Product, FAQ czy HowTo i zweryfikować je w Rich Results Test oraz w raporcie „Ulepszenia” w GSC. Jeśli masz wersje językowe (np. pl/en), użyj hreflang (np. przez WPML/Polylang lub ręcznie w head), pamiętając o wzajemnych linkach i poprawnych kodach języka (np. pl-PL, en-GB).

Optymalizacja treści: intencja, nagłówki, meta, multimedia

Optymalizacja treści w WordPressie sprowadza się do dopasowania strony do intencji użytkownika i uporządkowania elementów on-page tak, aby Google i odbiorca od razu rozumieli temat. Dobór fraz zacznij od pytań użytkowników i intencji (informacyjna vs transakcyjna), a dopiero później potwierdź wolumen i trudność w narzędziach typu Ahrefs, Semrush lub Senuto. W praktyce częściej oznacza to budowanie podstron pod konkretną potrzebę, np. „pozycjonowanie WordPress cennik” lub „SEO WooCommerce audyt”, zamiast celowania w ogólne „pozycjonowanie”. Taka precyzja zwykle ułatwia też konwersję, bo użytkownik szybciej dostaje właściwą odpowiedź.

Tytuły SEO i meta description ustawiasz po to, by ułatwić zrozumienie tematu oraz poprawić CTR w wynikach wyszukiwania. Tytuł powinien mieścić się zwykle w okolicach 50–60 znaków i zawierać konkretną obietnicę (np. „Audyt SEO WordPress: checklist + narzędzia”). Opis nie jest czynnikiem rankingowym wprost, ale potrafi podnieść klikalność, dlatego warto dopisać liczby, warunki i wyróżniki, np. „Wdrożenie w 7 dni, raport GSC/GA4”. Jeśli title i opis nie pokazują wprost, co użytkownik zyska, CTR spada nawet przy dobrej pozycji.

Nagłówki H1–H3 ustawiasz tak, aby strona miała jedną główną obietnicę i przejrzystą strukturę sekcji. Jedna strona powinna mieć jedno H1 zgodne z tematem, a kolejne części warto rozdzielać nagłówkami H2/H3. Typowy problem w WordPressie to H1 w logo lub wiele H1 generowanych przez builder, co najlepiej sprawdzić w podglądzie HTML albo w narzędziu typu Screaming Frog. Dzięki temu unikniesz sytuacji, w której najważniejszy temat strony „rozmywa się” zarówno dla robota, jak i użytkownika.

  • Dobierz frazę pod intencję i sprawdź ją w Ahrefs/Semrush/Senuto.
  • Ustaw jedno H1, a sekcje rozpisz w H2/H3 tak, aby odpowiadały na podtematy z TOP10.
  • Napisz title (~50–60 znaków) i meta description ukierunkowane na CTR (liczby, warunki, USP).
  • Unikaj kanibalizacji: scal, przekieruj 301 lub rozdziel intencje, gdy kilka URL-i „walczy” o to samo zapytanie.
  • Optymalizuj multimedia: WebP/AVIF, realne wymiary, kompresja oraz alt tylko tam, gdzie wnosi informację.

Długość tekstu nie jest celem sama w sobie, bo liczy się pokrycie tematu i dopasowanie do intencji, a nie liczba słów. W praktyce porównuj się do TOP10 i sprawdzaj, jakie podtematy u konkurencji występują, a narzędzia typu SurferSEO/NeuronWriter traktuj jako wsparcie, nie wyrocznię. Gdy widzisz kanibalizację (w GSC jedno zapytanie prowadzi do wielu URL-i), zdecyduj: scalenie treści, przekierowanie 301 albo doprecyzowanie intencji poszczególnych podstron. Uniknięcie kanibalizacji często daje szybszy efekt niż publikacja kolejnego podobnego wpisu.

Multimedia optymalizujesz po to, by zachować jakość i nie tracić widoczności przez ciężkie pliki oraz nieczytelne opisy. Stosuj WebP/AVIF, ustawiaj realne wymiary (np. 1200×675 dla miniatur hero) i kompresuj narzędziami ShortPixel, Imagify lub Smush. Atrybut alt dodawaj tylko wtedy, gdy opis obrazu wnosi informację (np. „Panel WP Rocket – zakładka Cache”), zamiast upychania fraz. Jeśli dodajesz FAQ, najlepiej przygotować 4–8 pytań z krótkimi odpowiedziami, oznaczyć schema (FAQPage) i unikać pytań, które nie wynikają z realnych obiekcji użytkowników.

Treści „evergreen” utrzymujesz wysoko, gdy regularnie je aktualizujesz i łączysz z konwersją w sposób nienachalny. Pomaga dodanie daty aktualizacji, sekcji typu „Co nowego w 2026” oraz odświeżanie fragmentów o wersjach i narzędziach (np. PHP 8.2, WordPress 6.x). W praktyce aktualizacja 10–20% treści co 3–6 miesięcy często stabilizuje ruch lepiej niż publikowanie wielu krótkich wpisów. CTA umieszczaj kontekstowo, po sekcji rozwiązującej problem (np. najpierw lista typowych błędów, potem „Pobierz checklistę”, a dopiero później „Zamów audyt”), aby nie blokować użytkownikowi dostępu do odpowiedzi.

Architektura informacji i linkowanie wewnętrzne w WordPress

Architektura informacji i linkowanie wewnętrzne w WordPress decydują o tym, jak Google rozumie hierarchię tematów i które podstrony traktuje jako najważniejsze. Strukturę kategorii planuj jako główne „huby” tematyczne z opisem i linkami, a tagi stosuj oszczędnie lub wyłącz z indeksu, jeśli nie pełnią roli użytecznego filtra. Dobra praktyka dla bloga firmowego to 5–12 kategorii i maksymalnie kilka tagów na wpis, tylko gdy mają sens dla użytkownika. Takie porządkowanie ogranicza chaos i ułatwia budowanie widoczności w obrębie konkretnych tematów.

Silosy tematyczne (topic clusters) tworzysz, przygotowując stronę filarową (pillar) oraz zestaw materiałów wspierających, które łączą się ze sobą spójnym linkowaniem. Dla przykładu pillar „SEO WordPress” może mieć wsparcie w 10–20 artykułach o cache, schema, sitemap czy przekierowaniach, spiętych dwukierunkowo: artykuły → pillar oraz pillar → artykuły. Anchory warto urozmaicać i opisywać (brand, częściowe dopasowanie, opis), zamiast w każdym miejscu mechanicznie powtarzać exact match. Najbezpieczniej wypadają anchory brzmiące naturalnie, które jasno mówią, co użytkownik znajdzie po kliknięciu.

Breadcrumbs (okruszki) ułatwiają robotom zrozumienie hierarchii i często poprawiają nawigację, co pośrednio wspiera SEO. Wdrożysz je w Yoast/Rank Math albo bezpośrednio w motywie, przy czym kluczowe są schema BreadcrumbList oraz zgodność z faktyczną strukturą kategorii. Paginacja jest zjawiskiem naturalnym, ale może produkować wiele słabych URL-i, jeśli indeksują się archiwa bez realnej wartości, dlatego warto dopilnować poprawnych canonicali i rozważyć noindex dla paginacji tagów/autorów, gdy nie wnoszą nic unikalnego. Dzięki temu ograniczasz „rozmywanie” sygnałów na zbyt wielu podobnych podstronach.

Sieroty (orphan pages) naprawisz, dodając do nich sensowne linki wewnętrzne z hubów oraz treści powiązanych, tak aby nie opierały się wyłącznie na sitemap. Wykryjesz je w Screaming Frog (porównanie crawl vs sitemap) lub w Sitebulb, a następnie podepniesz pod właściwe klastry tematyczne. Menu powinno prowadzić do kluczowych sekcji ofertowych i hubów, a stopka wzmacniać zaufanie (np. dane firmy, polityka prywatności, najważniejsze usługi) bez tworzenia „ściany” linków. Zamiast kilkudziesięciu odnośników w stopce lepiej zostawić 10–20 najistotniejszych, bo nadmiar rozprasza zarówno crawl, jak i użytkownika.

Linkowanie do źródeł zewnętrznych nie szkodzi, o ile robisz to w kontekście i kierujesz do wiarygodnych miejsc (np. Google, dokumentacja wtyczek, badania). Przy afiliacji lub treściach sponsorowanych linki powinny mieć oznaczenie rel=”sponsored” lub rel=”nofollow”, aby nie narażać się na ręczne działania. Strony „Kontakt” i „O nas” potrafią wzmacniać E-E-A-T, szczególnie w usługach lokalnych, jeśli zawierają adres, NAP, mapę, zdjęcia zespołu i referencje. „Regulamin/Polityka” zwykle nie muszą rankować, ale powinny być łatwo dostępne, bo budują zaufanie użytkownika.

Wydajność i Core Web Vitals w WordPress: konkretne progi i narzędzia

Praktycznym celem Core Web Vitals dla WordPressa jest trzymanie progów opartych o dane polowe (CrUX): LCP < 2,5 s, CLS < 0,1 oraz INP < 200 ms na urządzeniach mobilnych. W sklepach WooCommerce priorytetem bywa INP, ponieważ opóźnienia po kliknięciach często wynikają ze skryptów koszyka i checkoutu. Jeśli nie utrzymujesz tych wartości, ryzykujesz gorsze doświadczenie użytkownika i słabszą skuteczność SEO mimo dobrej treści. W praktyce optymalizacja zaczyna się od rzetelnej diagnozy, a nie od „instalowania kolejnej wtyczki”.

Najszybciej sprawdzisz, co spowalnia WordPressa, używając PageSpeed Insights (dane lab + field), Lighthouse w Chrome oraz WebPageTest (waterfall, TTFB, element LCP). Do analizy obciążenia po stronie WordPressa przydaje się też Query Monitor, bo pozwala namierzyć ciężkie zapytania do bazy i wtyczki generujące opóźnienia. Te narzędzia pomagają odróżnić problem z serwerem (np. wysokie TTFB) od problemu frontendu (np. JS blokujący interakcję). Dzięki temu łatwiej ustalić priorytety: co daje efekt „tu i teraz”, a co wymaga przebudowy.

  • Progi CWV (mobile, CrUX): LCP < 2,5 s, CLS < 0,1, INP < 200 ms.
  • Diagnostyka: PageSpeed Insights, Lighthouse, WebPageTest (waterfall, TTFB, LCP element) oraz Query Monitor.
  • Cache: WP Rocket (płatny, prosty na większości hostingów) lub LiteSpeed Cache (najlepszy na serwerze LiteSpeed); na Nginx/Apache często działa podejście Autoptimize + cache serwera.
  • CDN: Cloudflare, BunnyCDN lub QUIC.cloud — z poprawnym cache’owaniem statyków, kompresją Brotli i wykluczeniem stron dynamicznych (koszyk, konto) z cache.

Cache i CDN w WordPressie mają sens, bo skracają czas dostarczenia zasobów i stabilizują LCP, zwłaszcza przy ruchu z różnych regionów Polski/Europy. W praktyce WP Rocket daje szybki efekt na wielu hostingach (m.in. preload, opóźnianie JS), a LiteSpeed Cache bywa najmocniejszy, jeśli serwer działa na LiteSpeed i korzysta z QUIC.cloud. TTFB najczęściej poprawisz przez lepszy hosting, właściwy page cache i ograniczenie ciężkich wtyczek, a sensowny cel dla stron cache’owanych to zwykle < 200–500 ms. Po stronie serwera pomagają też PHP 8.2/8.3, OPcache i Redis Object Cache, ale kluczowe jest, aby wdrożenia testować i mierzyć przed/po.

LCP w WordPressie często poprawisz, optymalizując element „hero”, bo to on bywa wskazany jako LCP w PageSpeed Insights. Zadbaj o preload, właściwy rozmiar pliku, format WebP/AVIF oraz lazy-load dla obrazów poniżej pierwszego ekranu. Praktyczny punkt odniesienia to hero o szerokości 1600 px w WebP ważący około 120–200 KB zamiast JPG 1,5 MB bez preloadu. Równolegle kontroluj JavaScript i CSS: stosuj „Delay JavaScript execution” (WP Rocket) lub ładowanie zasobów per strona (Perfmatters, Asset CleanUp), unikając agresywnej minifikacji bez testów, bo łatwo zepsuć menu lub koszyk.

Fonty i ikony potrafią pogorszyć INP, dlatego warto trzymać ich wagę w ryzach. Stawiaj na fonty lokalne (self-hosted), dodaj preload dla WOFF2 i ogranicz liczbę odmian do 2–3 wag zamiast 8. Jeśli korzystasz z Font Awesome, rozważ SVG sprite albo tylko wybrane ikony, bo pełna biblioteka potrafi dołożyć setki KB. Z czasem na wydajność negatywnie wpływa też „puchnięcie” bazy. Rosną transienty, rewizje i autoloaded options, co wydłuża generowanie stron nawet przy dobrym hostingu. Do porządków użyj WP-Optimize lub Advanced Database Cleaner i kontroluj autoload (docelowo często < 1–5 MB), usuwając również pozostałości po starych wtyczkach.

SEO dla WooCommerce i SEO lokalne w WordPress

Największe pieniądze w SEO WooCommerce uciekają zwykle przez duplikaty, „śmieciowe” URL-e z filtrów i słabe strony kategorii. Na start opłaca się więc skupić na kategoriach jako landingach oraz na danych Product (cena, dostępność). Unikalne opisy kategorii i sensownie ułożona struktura filtrów bezpośrednio wpływają na to, ile wartościowych stron Google w ogóle zobaczy i zaindeksuje. Warianty produktów i podobne podstrony ograniczaj w indeksie, jeśli generują duplikaty. To punkt wyjścia, zanim zaczniesz rozbudowywać treści blogowe wokół sklepu.

Filtry (faceted navigation) w WooCommerce trzeba trzymać pod kontrolą, bo potrafią wygenerować tysiące kombinacji adresów typu ?color=black&size=m i zalać indeks duplikatami. Najbezpieczniej jest prowadzić filtrowane URL-e canonicalem do kategorii bazowej i ustawić noindex dla stron filtrowanych, a dodatkowo ograniczyć linkowanie do filtrów (nofollow lub JS) oraz zarządzać parametrami URL w GSC. Takie podejście chroni crawl budget i pomaga utrzymać widoczność stron, które realnie mają sens sprzedażowy. W praktyce bywa to szybsza „optymalizacja ROI” niż dokładanie kolejnych opisów produktów pisanych na ślepo.

Opinie produktów wspierają SEO, bo zwiększają unikalność i zaufanie, a przy okazji dokładają frazy long-tail (np. komentarze o rozmiarówce). Żeby zbierać je systemowo, ułatw klientom dodawanie opinii przez automatyczne maile po zakupie (np. Klaviyo, MailerLite), jednocześnie stosując moderację antyspam. Dodatkowym atutem jest możliwość wyświetlania fragmentów opinii na stronie produktu, co wzmacnia decyzję zakupową. Warto pamiętać, że oceny i recenzje mają sens tylko wtedy, gdy są realnie widoczne dla użytkownika na stronie.

Opisy produktów powinny wygrywać z duplikatem producenta. Zamiast powielać suchą specyfikację z PDF, odpowiadaj na pytania o wymiary, kompatybilność, zastosowania i różnice między wersjami. To właśnie te informacje lepiej trafiają w intencję i zmniejszają ryzyko, że Twoja strona będzie „kolejną kopią” w indeksie. Dane strukturalne Product i ceny wdrażaj ostrożnie, bo błędy często wychodzą przy niestandardowych motywach i wtyczkach do wariantów. Sprawdzaj w Rich Results Test, czy masz price, currency, availability oraz poprawne aggregateRating (tylko gdy opinie faktycznie są na stronie).

Strony koszyka i checkoutu w WooCommerce zwykle nie powinny być indeksowane, bo nie wnoszą wartości w wynikach wyszukiwania i mogą generować nietrafione wejścia. Ustaw dla nich noindex w wtyczce SEO i wyklucz je z sitemap, ale zostaw w pełni dostępne dla użytkowników oraz traktuj jako dynamiczne (bez cache HTML). W SEO lokalnym na WordPressie najważniejsza jest spójność NAP (nazwa-adres-telefon), osobne podstrony dla usług i lokalizacji oraz schema LocalBusiness, uzupełnione o mapę, godziny i zdjęcia realizacji. Całość połącz z profilem Google Business Profile, żeby wzmocnić sygnały lokalne w ekosystemie Google.

Landing pages na miasta mają sens tylko wtedy, gdy każda strona jest naprawdę unikalna i użyteczna (np. cennik dla miasta, czas dojazdu, realizacje, lokalne opinie i FAQ), inaczej ryzykujesz doorway pages. Lepszą strategią jest mniej stron, ale mocnych, niż dziesiątki kopii różniących się wyłącznie nazwą miasta w H1. Lokalne linki i cytowania zdobywaj tam, gdzie mają wiarygodny kontekst: lokalne media, izby gospodarcze, katalogi branżowe z moderacją oraz partnerzy (hurtownie, producenci). Praktycznym przykładem jest publikacja case study z lokalnym klientem i link z jego strony „Partnerzy”, co często daje lepszy efekt niż wiele przypadkowych wpisów w słabych katalogach.

Monitoring, audyty, migracje i bezpieczeństwo w WordPress

Utrzymanie wyników SEO w WordPress wymaga stałego monitoringu, cyklicznych audytów, bezpiecznych migracji i minimum zabezpieczeń. W praktyce chodzi o to, aby szybko wychwycić problemy z indeksowaniem, przekierowaniami, wydajnością i bezpieczeństwem, zanim przełożą się na spadki widoczności. Ten obszar jest kluczowy, bo nawet dobrze zoptymalizowana treść potrafi „zniknąć” z wyników po nieudanej zmianie technicznej lub ataku. W kolejnych krokach liczy się konsekwencja: mierzenie, diagnoza, wdrożenie i kontrola efektu.

SEO w WordPress mierzysz rzetelnie wtedy, gdy opierasz się na danych z Google Search Console i GA4, a nie na intuicji. W GSC analizujesz zapytania, CTR i indeksowanie, a w GA4 — ruch organiczny, konwersje oraz ścieżki użytkowników. Ustal KPI (np. liczba fraz w TOP10, ruch na stronach ofertowych, leady/sprzedaż) i raportuj je w rytmie 7–14 dni, żeby widzieć trend, a nie przypadek. Jeśli nie masz KPI i stałego rytmu raportowania, łatwo pomylić realny problem techniczny z „chwilową fluktuacją”.

Audyt techniczny WordPressa wykonasz najsprawniej narzędziami crawlującymi, a potem skonfrontujesz wyniki z danymi Google. W Screaming Frog lub Sitebulb wykryjesz m.in. 404, łańcuchy przekierowań, duplikaty title/H1 oraz strony bez indeksowania. Następnie sprawdź to w Google Search Console (błędy i statusy indeksowania) oraz w PageSpeed Insights (wydajność), bo sam crawl nie pokaże, gdzie problemem jest szybkość. Takie połączenie danych pomaga ustawić priorytety wdrożeń bez zgadywania.

Prześlij proszę treść chunku 9/9, a przygotuję jej zhumanizowaną wersję zgodnie z podanymi zasadami.